hybryda

Mówi się, że pytając Polaków o opinię na ten sam temat, otrzymamy tyle różnych odpowiedzi, co osób zapytanych. W przypadku rozważań na temat wyższości samochodów hybrydowych od tych napędzanych silnikami diesla jest podobnie. Zwolenników motorów elektryczno-spalinowych nie trzeba dodatkowo zachęcać, a nieprzekonanych przekonać się zwyczajnie nie da. Jeśli natomiast spojrzeć obiektywnie na zagadnienie porównania dwóch technologii, wnioski nasuwają się same:

Spalanie

Potencjalny kupiec diesla kuszony zwykle jest stosunkowo niskim jego spalanie. Dotyczy to jednak tych, którzy swoimi samochodami pokonują znaczne dystanse w trasie poza miastem. W takim wypadku kierowca może liczyć na zwrot inwestycji po średnio kilku latach (około 150 tys. km.). Niestety poruszając się głównie po ruchliwych ulicach miast, a tak jeździ 8 na 10 kierowców, diesel ustępuje motorom hybrydowym, które krócej się nagrzewają i palą nawet o połowę tyle, co porównywalny mocą diesel.

Eksploatacja

Padająca turbosprężarka? Kosztowna wymiana paska rozrządu? Awaryjność dwumasowych kół zamachowych? Właściciele dieselów mogą wymieniać w nieskończoność. Awaryjność tych silników spowodowana jest znaczną ilością elementów, które mogą ulec uszkodzeniu. Sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku hybryd. Marki z długoletnim doświadczeniem w ich produkcji, takie jak Toyota czy Lexus, w swoim procesie produkcyjnym nadal wykorzystują wolnossące motory benzynowe, w których po prostu nie ma co się psuć. Mocy dodają im nie turbosprężarki lecz silniki elektryczne, w których praktycznie nie ma żadnych części ruchomych, w związku z czym… też nie ma się tu co psuć.

Dodatkowo w hybrydach wolniejszemu zużyciu ulegają również klocki i tarcze hamulcowe, które odciążane są podczas procesu hamowania, w wyniku wspomagania podładowania akumulatora. Nasuwa to pytanie o trwałość baterii w tych autach, ale producenci spieszą z wyjaśnieniami, że kierowcy mogą być spokojni, przejeżdżając nawet do 400 tysięcy kilometrów na tak samo działającym akumulatorze.

Ekologia

Kwestia w dzisiejszych czasach niemalże priorytetowa. Diesel w tym obszarze pozostawia po sobie jedynie niesmak i swąd spalin. Pamiętacie oskarżenia o fałszowaniu danych o emisji spalin? No właśnie. Trzeba powiedzieć szczerze, że silniki hybrydowe wręcz królują w temacie ekologii. Do tego stopnia, że stały się ikoną i wyznacznikiem wspierania matki natury poprzez niskie spalanie, najniższą możliwą emisję spalin oraz niemal zerową zawartość w nich substancji rakotwórczych.

Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to…

Przeciwnicy hybryd próbują zniechęcić potencjalnych kupców informacjami o horrendalnych ich cenach. W rzeczywistości ilość złotówek, jaką trzeba przeznaczyć na chociażby 223-konnego Lexusa IS 300h, wynosi około 175 tysięcy. Porównywalne pod względem mocy BMW 325d jest nawet o 1500 zł droższe. Ponadto w przypadku hybrydy liczyć można na rzadszą konieczność ponoszenia kosztów eksploatacyjnych i naprawy. Kwestia utraty wartości wyjaśniona natomiast została przez specjalistów z firm takich jak Eurotax czy Dekra i jasno wskazuje na zauważalnie mniejszą stratę niż w przypadku porównywalnych klasowo, wysokoprężnych modelach konkurencji.

Poza wszystkimi wyznacznikami stawiającymi hybrydy w lepszym świetle, które podaliśmy powyżej, należy jeszcze pamiętać o prestiżu wynikającym z posiadania samochodu z ekologiczną technologią. W dzisiejszych czasach jazda sprzyjająca ochronie środowiska postrzegana jest jako troska o ekologię, zdrowie i odpowiedzialność kierowcy za swoje otoczenie. Wspomniane już fałszowanie danych o emisji spalin spowodowało, że posiadanie diesla stało się wręcz społecznym nietaktem i oznaką ignorowania zasad ochrony przyrody.

Szkoła Nauki Jazdy D-H © 2014 | Wykonanie: Getso.pl